Minimalistyczny manicure na co dzień – jak stworzyć eleganckie paznokcie, które pasują do każdej stylizacji

0
22
Rate this post

Z tego artykułu dowiesz się…

Minimalistyczny manicure – co naprawdę znaczy „mniej” na paznokciach

Na czym polega minimalistyczny manicure

Minimalistyczny manicure nie oznacza „nic na paznokciach”. To świadomie uproszczony sposób stylizacji: krótsza długość, prosty kształt, ograniczona paleta kolorów i nacisk na czystość linii oraz zdrowy wygląd płytki. Efekt ma być taki, by paznokcie wyglądały schludnie, świeżo i elegancko w połączeniu z koszulą, jeansami, sukienką koktajlową i dresową bluzą.

Najprostszy opis: paznokcie wyglądają na naturalnie piękne, a nie „zrobione”. Często wystarczy odżywka, półtransparentny lakier, spokojne nude lub miękki pastel. Minimalizm w manicure to także rezygnacja z nadmiaru: kryształków, naklejek, wielu kolorów naraz, bardzo skomplikowanych wzorów. Nie chodzi o to, że są „złe” – tylko o to, że nie są potrzebne na co dzień, jeśli celem jest elegancja i uniwersalność.

W wersji najbardziej podstawowej minimalistyczny manicure opiera się na trzech elementach:

  • równa, wygładzona płytka (bez zadziorów, bez zadrapań pilnikiem),
  • czyste, zadbane skórki (odsunięte, ale nie poranione),
  • cienka, starannie położona warstwa koloru lub odżywki, która podkreśla, a nie dominuje.

Minimalizm a „gołe” paznokcie – subtelna, ale kluczowa różnica

Gołe paznokcie po prostu są: trochę nierówne, gdzieniegdzie zadziorne, przebarwione po ciemnych lakierach, z poszarpanymi skórkami. Minimalistyczny manicure jest „wyciszony” wizualnie, ale stoi za nim celowe działanie. Tak samo jak w makijażu: no-makeup make-up wymaga więcej pracy niż zupełny brak makijażu.

Eleganckie, minimalistyczne paznokcie na co dzień zwykle obejmują:

  • spiłowanie do powtarzalnego kształtu (choć niekoniecznie co do milimetra),
  • delikatne wyrównanie wolnego brzegu, by nie było „ząbków”,
  • odsunięcie skórek i ich nawilżenie,
  • odżywkę lub lakier, który lekko wyrównuje kolor płytki, dodaje połysku lub delikatnej mgiełki barwy.

Taka różnica jest szczególnie widoczna w pracy biurowej, w gastronomii czy służbie zdrowia – dłonie są wiecznie „na widoku”. Gołe, przesuszone paznokcie sprawiają wrażenie bylejakości. Prosty, zadbany manicure – nawet bez wyraźnego koloru – robi wrażenie dbałości o detale.

Jeśli chcesz pójść krok dalej, pomocny może być też wpis: Wiosna w pełnym kolorze – manicure, który ożywi Twój look.

Dlaczego minimalistyczny manicure pasuje do każdej stylizacji

Rozbudowane zdobienia są jak bardzo wyrazista biżuteria – narzucają styl całej stylizacji. Minimalistyczny manicure działa jak neutralna baza: dopasowuje się do większości zestawów ubraniowych. Dzięki temu:

  • nie musisz zmieniać koloru paznokci pod każdą sukienkę czy marynarkę,
  • paznokcie nie kłócą się z mocniejszym makijażem czy wzorzystą odzieżą,
  • wciąż wyglądają odpowiednio na spotkaniu biznesowym, uroczystości rodzinnej czy randce.

To podejście szczególnie cenią osoby, które nie mają czasu ani ochoty na częste eksperymenty, ale lubią wyglądać „dopieszczone”. Stonowane nude, przeźroczyste topy, mleczne róże czy delikatne szarości nie biją po oczach, za to robią świetne tło dla zegarka, pierścionków, a nawet kolorowych akcesoriów.

Kiedy skomplikowane zdobienia naprawdę mają sens

Rozbudowany, kolorowy manicure z kamieniami, folią, stemplem czy ręcznymi malunkami ma swoje miejsce. Sprawdza się szczególnie, gdy:

  • przygotowujesz się na konkretną okazję – ślub, sesję zdjęciową, ważną imprezę,
  • paznokcie są elementem stylizacji scenicznej lub modowej,
  • masz już dopracowaną pielęgnację dłoni i paznokci, a zdobienia są świadomym dodatkiem, a nie próbą zakrycia wszystkich problemów.

Problem zaczyna się, gdy taki „eventowy” manicure przenosi się na codzienność osób, które pracują przy komputerze, w gastronomii czy przy dzieciach, a dłonie mają ciągły kontakt z wodą i detergentami. Bogate zdobienia szybciej się niszczą, odrost jest bardziej widoczny, a stylizacja częściej haczy o ubrania i włosy.

W ujęciu minimalistycznym bardziej sensowne bywa podejście: na co dzień prostota, na wyjątkowe okazje – doprawienie bazowego manicure odważniejszym akcentem. Konkrety, takie jak dobór kształtu, kolorów czy techniki, robią tu większą różnicę niż kolejna warstwa błyskotek.

Minimalizm jako realna oszczędność czasu i pieniędzy

Regularne, skomplikowane zdobienia oznaczają częste wizyty w salonie, wyższy koszt materiałów i dłuższy czas wykonania. Minimalistyczny manicure na co dzień można w dużej mierze utrzymać samodzielnie, nawet jeśli co kilka tygodni korzystasz z pomocy stylistki.

Kilka praktycznych efektów „mniej znaczy więcej”:

  • mniejsza ilość produktów = mniejsze ryzyko uczuleń i podrażnień skóry,
  • krótsza długość = rzadsze złamania, mniej poprawek awaryjnych,
  • ograniczona paleta 3–4 lakierów = niższy koszt i brak chaosu w kosmetyczce,
  • prostota wykonania = możliwość szybkiego odświeżenia manicure w domu.
Dłonie z szarym minimalistycznym manicure i złotymi pierścionkami
Źródło: Pexels | Autor: Moo Lens

Ocena wyjściowa – co Twoje paznokcie zniosą w codziennym rytmie

Autoanaliza stanu płytki i skórek

Zanim padnie decyzja „robię hybrydę” albo „zostaję przy klasyku”, przydaje się szybki przegląd realnego stanu paznokci. Najważniejsze elementy:

  • kształt naturalny – czy paznokcie rosną raczej prosto, czy zawijają się w dół, czy któryś jest znacznie szerszy lub węższy,
  • grubość i twardość płytki – cienka, „papierowa” płytka będzie inaczej reagować na hybrydę niż mocna, twarda,
  • tendencja do rozdwajania – głównie na wolnym brzegu czy na całej długości,
  • przebarwienia – żółte, brązowe, białe plamki, tzw. „mapa świata” po ciemnych lakierach,
  • stan skórek – suche i naddarte, pogrubione, czy raczej cienkie i delikatne.

Już na tym etapie widać, czy minimalistyczny manicure będzie polegał głównie na wyrównaniu płytki i odżywce, czy raczej potrzebuje lekko wzmacniającej bazy (np. proteinowej lub żelowej). Osoby z cienką, rozdwajającą się płytką często korzystają bardziej na łagodnym wzmocnieniu niż na agresywnym matowieniu i zrywaniu stylizacji co dwa tygodnie.

Jak praca i styl życia zmieniają wybór techniki

Jedna uniwersalna rada „najlepsza jest hybryda” zwykle nie działa. Przykłady pokazują dlaczego:

  • biuro, praca przy komputerze – paznokcie narażone są głównie na stukanie w klawiaturę i lekkie uderzenia o biurko; dobrze sprawdzają się zarówno klasyczne lakiery z dobrym topem, jak i cienkie hybrydy; długość może być nieco większa, ale wciąż praktyczna,
  • gastronomia, fryzjerstwo, kosmetyka – dłonie ciągle w wodzie, preparatach, detergentach; tu klasyczny lakier szybko się ściera, ale z kolei gruba, mocno przedłużona stylizacja może być niehigieniczna i mniej bezpieczna; minimalizm = krótka długość, cienka, dobrze utwardzona warstwa, neutralne kolory,
  • opieka nad dzieckiem, praca fizyczna – częste mycie rąk, kontakt z ubraniami, zabawkami, narzędziami; paznokcie non stop pracują; lepiej sprawdza się krótsza długość i techniki, które chronią płytkę przed ciągłym łamaniem.

Realna ocena, co Twoje paznokcie przechodzą w ciągu dnia, jest ważniejsza niż to, co jest „modne” na Instagramie. Minimalistyczny manicure na co dzień ma być praktyczny – jeśli stylizacja wymaga ciągłych poprawek, to nie jest dobry wybór, choćby wyglądała pięknie tuż po zrobieniu.

Odżywka i top czy jednak hybryda – kiedy co się opłaca

Dwie skrajne szkoły mówią: „tylko naturalne paznokcie i odżywka” oraz „tylko hybryda, bo wszystko inne się nie trzyma”. Obie bywają słuszne, ale tylko w konkretnych warunkach.

W tym miejscu przyda się jeszcze jeden praktyczny punkt odniesienia: Jak zbudować całoroczny plan pielęgnacji cery dojrzałej po 40, 50 i 60, by uniknąć przesady i chaosu w kosmetykach.

Zwykła odżywka + top sprawdzi się, gdy:

  • paznokcie nie łamią się co tydzień,
  • masz czas na krótkie poprawki co 3–4 dni,
  • pracujesz w warunkach, gdzie stylizacja nie ściera się ekstremalnie szybko,
  • chcesz odciążyć płytkę po intensywnej stylizacji hybrydowej/żelowej.

Hybryda lub cienki żel wzmacniający ma sens, gdy:

  • paznokcie są naturalnie cienkie, kruche i wiecznie się zahaczają,
  • praca wymaga poukładanych dłoni, a nie masz czasu na malowanie co kilka dni,
  • lubisz spokój świadomości, że przez 2–3 tygodnie paznokcie wyglądają podobnie.

Dlaczego „zawsze wybieraj hybrydę” może być złym pomysłem

Przy cienkiej płytce, skłonnościach do alergii, problemach z tarczycą czy chorobach skóry, hybryda potrafi wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Częste, mocne matowienie, źle wykonane zdejmowanie (odrywanie, zdrapywanie), kontakt z silnymi odtłuszczaczami – wszystko to przyspiesza osłabienie paznokci. W skrajnych przypadkach pojawiają się uczulenia na akrylany, które później wykluczają korzystanie z wielu produktów.

W takich sytuacjach minimalistyczny manicure na co dzień może oprzeć się na:

  • łagodnych odżywkach bez formaldehydu,
  • cienkich warstwach klasycznego lakieru w neutralnych kolorach,
  • częstszej, ale delikatnej wymianie stylizacji, zamiast trzymania „na siłę” przez 4 tygodnie.

Test „realnego zużycia paznokci” w tydzień

Zamiast od razu inwestować w drogi zestaw do hybryd, warto wykonać prosty eksperyment. Przez tydzień noś cienką warstwę zwykłego lakieru + topu i świadomie obserwuj:

  • gdzie lakier się najczęściej ściera (końcówki, boki, konkretne palce),
  • czy paznokcie łamią się przy określonych czynnościach (sprzątanie, noszenie zakupów, praca przy maszynie),
  • jak często odczuwasz dyskomfort: haczenie, uderzanie w klawiaturę, zaczepianie o włosy.

Jeśli po tygodniu lakier wytrzymuje w przyzwoitym stanie, a łamliwość nie jest dramatyczna, klasyczny minimalistyczny manicure może w zupełności wystarczyć. Jeżeli natomiast co drugi paznokieć kończy jako pogryziony albo złamany – wtedy wzmocnienie (niekoniecznie ultradługą hybrydą) staje się uzasadnione.

Kobieta o zamkniętych oczach w spokojnym, eleganckim portrecie
Źródło: Pexels | Autor: Valeria Boltneva

Przygotowanie paznokci – prosta baza, która robi największą różnicę

Skracanie i nadawanie kształtu: owal, squoval, krótki migdał

Minimalistyczny manicure zaczyna się od pilnika, nie od lakieru. Kształt paznokci wpływa na to, jak dłonie wyglądają w całości i jak radzą sobie z codziennymi zadaniami. Najbardziej uniwersalne formy to:

  • owal – miękko zaokrąglone brzegi, bez ostrych kątów; świetny dla osób, którym paznokcie często pękają w rogach,
  • squoval – połączenie kwadratu i owalu; wolny brzeg jest prosty, ale rogi są lekko zaokrąglone; bardzo praktyczny i elegancki w biurze,
  • krótki migdał – subtelne zwężenie ku końcówce, bez „szpica”; optycznie wydłuża palce, ale nie jest tak podatny na łamanie jak długi migdał.

Przy skracaniu lepiej pracować jednym, średnioziarnistym pilnikiem i prowadzić go w jedną stronę, zamiast „piłować tam i z powrotem”, co rozszarpuje wolny brzeg. Popularna rada „piłuj zawsze na prosto, bo tak jest najtrwalej” nie sprawdzi się przy bardzo wąskiej płytce lub mocno pracujących dłoniach – wtedy ostre rogi szybciej zahaczają o ubrania i klawiaturę. Bezpieczniejszy bywa miękki owal lub squoval, nawet kosztem minimalnego skrócenia.

Skórki – minimalna ingerencja, maksymalny efekt

Najbardziej elegancki, „drogipielęgnacyjny” efekt na dłoniach rzadko wynika z idealnie pomalowanej końcówki, a częściej z zadbanych skórek. Zamiast agresywnego wycinania wszystkiego, co widać, wystarczy regularnie zmiękczać skórę (olejkiem, balsamem do skórek, ciepłą wodą) i delikatnie odsuwać ją kopytkiem. Cążki przydają się tylko do pojedynczych zadziorów, nie do masowego „sprzątania” całego wału paznokciowego.

Popularna praktyka to wycinanie skórek przy każdej stylizacji „do zera”. Na krótką metę wygląda to gładko, ale przy wrażliwej skórze kończy się zaczerwienieniem, mikro-rankami i zgrubieniami, które odrastają jeszcze mocniejsze. Minimalistyczny manicure zakłada raczej dyscyplinę w codziennym nawilżaniu niż chirurgiczną precyzję co dwa tygodnie.

Osoby, które mają tendencję do skubania skórek w stresie, paradoksalnie lepiej reagują na częste, małe kroki: codzienne wcieranie olejku i lekkie odsunięcie co kilka dni. Wizyty „raz na miesiąc i pełne wycinanie” zwykle kończą się tym, że po tygodniu skórki znów proszą się o skubanie, bo są przesuszone i poszarpane.

Odtłuszczanie i baza – gdzie minimalizm faktycznie chroni płytkę

Przygotowanie płytki w minimalistycznym wydaniu nie oznacza jej mocnego zmatowienia. Przy zwykłym lakierze wystarczy delikatne opiłowanie, umycie rąk i przetarcie płytki bezacetonowym zmywaczem lub alkoholem. Matowienie blokami polerskimi ma sens głównie wtedy, gdy paznokcie są bardzo gładkie, tłuste i „nic się ich nie trzyma”, a stylizacja ma wytrzymać dłużej niż kilka dni.

Baza to ten element, na którym wiele osób oszczędza – i później nadrabia kolejnymi warstwami koloru. Rozsądniej jest wybrać jeden dobrze dopasowany produkt: wzmacniającą bazę do paznokci kruchych, wyrównującą do płytki z bruzdami albo lekką, półtransparentną bazę tonującą odcień. Cienka, jakościowa warstwa robi większą różnicę niż trzy warstwy przeciętnego lakieru kryjącego.

Dodatkowo, pracując z krótszą listą ulubionych, neutralnych odcieni, łatwiej wyrobić sobie technikę malowania. Ręka pamięta gęstość lakieru, sposób krycia, czas schnięcia. To działa podobnie jak w pielęgnacji cery, gdzie lepiej mieć kilka sprawdzonych produktów niż dziesiątki „cudów” – dlatego wiele osób ceni praktyczne wskazówki: uroda, które uczą ograniczania nadmiaru.

U osób ze skłonnościami do przebarwień minimalizm oznacza wręcz obowiązkową bazę pod każdy, nawet jasny kolor. Pomijanie tego kroku „bo szkoda czasu” kończy się żółtymi paznokciami, które później wymagają agresywnego spiłowania lub wybielania – a więc dokładnie tego, czego przy delikatnej płytce lepiej unikać.

Warstwy koloru – cienko, ale z głową

Prosty trik, który odróżnia zadbany minimalizm od „bylejak położonego nudziaka”: malowanie cienkimi warstwami i kontrolowanie linii przy skórkach. Zamiast dojeżdżać pędzelkiem pod sam wał paznokciowy, zostaw 0,5 mm „oddechu” – kolor wygląda wtedy czyściej, a ewentualne odrosty są mniej widoczne. Dwie cienkie warstwy dają zwykle bardziej równy efekt niż jedna gruba, która faluję się i wolniej schnie.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Na czym dokładnie polega minimalistyczny manicure na co dzień?

Minimalistyczny manicure to nie „gołe paznokcie”, tylko celowo uproszczona stylizacja. Bazuje na krótszej długości, prostym kształcie, ograniczonej palecie kolorów i bardzo zadbanej płytce oraz skórkach. Paznokcie mają wyglądać świeżo i elegancko, ale bez efektu „ciężkiej stylizacji”.

W praktyce chodzi o: równo spiłowaną płytkę bez zadziorów, czyste i odsunięte skórki oraz cienką warstwę odżywki, półtransparentnego lakieru lub spokojnego nude. Taki manicure pasuje do koszuli, t-shirtu, sukienki koktajlowej i dresu – nie musisz go zmieniać pod każdą stylizację.

Czym się różni minimalistyczny manicure od „gołych” paznokci?

Gołe paznokcie to po prostu stan naturalny: często nierówna płytka, przesuszone skórki, ślady po ciemnych lakierach. Minimalistyczny manicure jest wizualnie spokojny, ale stoi za nim konkretna praca – podobnie jak przy no-makeup make-up.

Różnica jest szczególnie widoczna w zawodach, gdzie dłonie ciągle są „na widoku” (biuro, gastronomia, medycyna). Nieopracowane, suche paznokcie dają wrażenie bylejakości. Prosty manicure, nawet bez mocnego koloru, sygnalizuje dbałość o detale i lepiej „czyta się” w kontakcie z klientem czy pacjentem.

Jakie kolory lakieru najlepiej sprawdzają się w minimalistycznym manicure?

Najbardziej uniwersalne są półtransparentne beże, mleczne róże, delikatne szarości oraz przeźroczyste topy z lekkim połyskiem. Nie narzucają stylu, tylko tworzą tło – dzięki temu nie kłócą się z mocnym makijażem, wzorzystą sukienką czy kolorowym swetrem.

Popularna rada „wybierz nude pod kolor skóry” nie zawsze działa, bo przy niedbale opracowanych skórkach nawet idealny odcień wygląda przeciętnie. Bez równej płytki i czystych skórek kolor nie „robi roboty”. Minimalizm zaczyna się więc od pielęgnacji, a dopiero potem od doboru buteleczki.

Czy do minimalistycznego manicure lepsza jest hybryda, czy zwykły lakier?

To zależy od stylu życia, a nie od samej mody. Przy pracy biurowej dobrze sprawdzają się zarówno klasyczne lakiery z dobrym topem, jak i cienkie warstwy hybrydy – paznokcie nie są mocno eksploatowane, więc nie potrzebują „pancerza”.

Przy częstym kontakcie z wodą, detergentami czy pracą fizyczną mocno przedłużona hybryda może przeszkadzać, haczyć, szybciej się niszczyć. Wtedy minimalistyczna hybryda to: krótka długość, cienka warstwa wzmacniająca i neutralny kolor, który maskuje odrost. Z kolei przy bardzo cienkiej, rozdwajającej się płytce rozsądniejsza bywa lekko wzmacniająca baza (proteinowa, żelowa) niż agresywne matowienie i zrywanie stylizacji co dwa tygodnie.

Jak utrzymać minimalistyczny manicure, żeby wyglądał świeżo dłużej niż kilka dni?

Kluczowe są drobne nawyki, a nie kolejne warstwy lakieru. Najlepszy efekt daje połączenie: krótszej, praktycznej długości, regularnego nawilżania skórek (olejek, krem do rąk) oraz unikania paznokci jako „narzędzia” do podważania i drapania.

W codziennym rytmie dobrze się sprawdza: delikatne spiłowanie krawędzi raz na kilka dni, cienka poprawka topu, gdy połysk słabnie, oraz rękawiczki przy sprzątaniu. Przy minimalistycznym manicure odświeżenie w domu trwa kilkanaście minut i nie wymaga pełnej „przebudowy” stylizacji.

Kiedy rozbudowane zdobienia na paznokciach mają sens, a kiedy lepiej postawić na minimalizm?

Bogate zdobienia, kamienie i skomplikowane wzory świetnie działają przy konkretnych okazjach: ślub, ważna impreza, sesja zdjęciowa, występ sceniczny. Wtedy manicure jest częścią większej stylizacji i jego „przestylizowanie” ma uzasadnienie.

Na co dzień takie paznokcie potrafią bardziej przeszkadzać niż pomagać – szybciej widać odrost, łatwiej o uszkodzenia, stylizacja haczy o włosy i ubrania. Minimalizm sprawdza się jako codzienna baza, którą na wyjątkowy dzień możesz „doprawić” jednym akcentem: lekki brokat na jednym paznokciu, subtelny wzór przy nasadzie czy delikatną folię, zamiast pełnego „katalogu zdobień”.

Jak ocenić, czy moje paznokcie nadają się do minimalistycznego manicure bez przedłużania?

Przyda się szybki przegląd: jak rosną (prosto czy zawijają się w dół), jaka jest grubość płytki, czy paznokcie mocno się rozdwajają i jak wyglądają skórki. Przy mocno cienkiej, „papierowej” płytce minimalistyczny manicure często oznacza lekkie wzmocnienie bazy, a nie tylko odżywkę.

Jeśli paznokcie są w miarę równe, nie łamią się przy każdej czynności i nie mają silnych przebarwień, zwykle wystarczy: wyrównanie kształtu, opracowanie skórek i cienka warstwa lakieru lub odżywki. Przedłużanie ma sens głównie wtedy, gdy długość jest realnie potrzebna (np. do gry na instrumencie, konkretnej stylizacji), a nie tylko dlatego, że „wszyscy tak robią”.

Najważniejsze punkty

    • Minimalistyczny manicure to nie „gołe paznokcie”, tylko celowo uproszczona stylizacja: krótka długość, powtarzalny kształt, czyste skórki i cienka warstwa koloru lub odżywki, która podkreśla naturalną płytkę zamiast ją przykrywać.
    • Różnica między gołymi a minimalistycznie opracowanymi paznokciami jest kluczowa – tak jak przy no-makeup make-up: efekt ma wyglądać swobodnie, ale wymaga świadomej pracy nad kształtem, gładkością i nawilżeniem.
    • Stonowany, prosty manicure działa jak neutralna baza garderoby – nie gryzie się z mocnym makijażem czy wzorzystą sukienką, sprawdza się jednocześnie w biurze, na rodzinnej uroczystości i w codziennym, luźnym stroju.
    • Bogate zdobienia mają sens głównie przy konkretnych okazjach (ślub, sesja, scena); w codziennym rytmie, zwłaszcza przy pracy z wodą, detergentami czy klawiaturą, szybciej się niszczą, haczą i podkreślają każdy odrost.
    • Strategia „na co dzień prostota, na wyjścia doprawienie bazy mocniejszym akcentem” jest praktyczniejsza niż ciągłe efektowne stylizacje – mniej produktów na paznokciach oznacza także mniejsze ryzyko uczuleń i łatwiejsze utrzymanie dłoni w dobrej kondycji.
    • Minimalizm realnie oszczędza czas i pieniądze: krótsze paznokcie rzadziej się łamią, ograniczona paleta 3–4 lakierów redukuje chaos i koszty, a prosty manicure można szybko odświeżyć samodzielnie w domu.

Źródła

  • Cosmetics – Guidelines on Good Manufacturing Practices (GMP). International Organization for Standardization (ISO 22716) (2007) – Wytyczne GMP dla produktów kosmetycznych, bezpieczeństwo i higiena stosowania
  • Cosmetics Regulation (EC) No 1223/2009 of the European Parliament and of the Council. European Union (2009) – Ramy prawne bezpieczeństwa kosmetyków w UE, w tym lakierów do paznokci
  • Nail Structure and Product Chemistry. Cengage Learning (2014) – Budowa paznokcia, reakcje chemiczne z lakierami, bazy wzmacniające
  • Milady Standard Nail Technology. Milady (2015) – Podręcznik technik manicure, kształty paznokci, pielęgnacja skórek